Rok 1982 przyniósł odkrycie Dr. Farmana, kiedy to przebywając na Antarktydzie, zauważył iż znaczna część pokrywy ozonowej zanikła. Z każdym następnym rokiem, dziura nad biegunem powiększała się do tego stopnia, iż po 5 latach od tego odkrycia, w 1987 roku, była tam warstwa o połowę mniejsza niż przed jej odkryciem.
Co gorsza, w 1989 roku, w wyższych warstwach, zaniknęło około 95% ozonu. Rozmaite badania nie dały jednoznacznej odpowiedzi, ale jeden wspólny wniosek który można postawić, to fakt iż przyczyną zanikania ozonu może być rosnąca w zastraszającym tempie koncentracja freonów.
Na przełomie lat 1986/1987 przeprowadzono specjalistyczne pomiary, dzięki którym wskazano mechanizm ubywania ozonu.
Kobieta odpowiedzialna za przeprowadzenie tych badań - Susan Solomon, które przyczyniły się do zrozumienia powstawania dziury ozonowej, otrzymała nagrodę Amerykańskiego Towarzystwa Meteorologicznego.
Badania mające na celu określenie stężenia ozonu w skaatmosferze wykazały, iż w w przeciągu ostatnich lat zmniejsza się ono, średnio o 0,2% rocznie.
Ubywanie tego gazu, jest powiązane z powiększaniem się dziury ozonowej. Zjawisko to jest obecne nie tylko na Antarktydzie, a również w innych miejscach (także w Polsce).
Prowadzone rokrocznie badania, skupiające się nad grubością warstwy ozonowej, posłużyły do stwierdzenia iż niedobory ozonu mają charakter sezonowy.
Z danych z 2000 roku wynika, że dziura ozonowa nad Antarktydą jest olbrzymia, i nie ma szans na jej zmiejszenie.
W każdym razie, najbliższe lata klarują się w jasnych kolorach. Trzeba stwierdzić iż Konwencja Wiedeńska przyniosła zamierzony efekt. Emisja freonów zmniejsza się, chociaż czas potrzebny na odbudowanie warstwy ozonowej ocenia się na około kilkadziesiąt lat. |